fbpx
Obraz Ładujący

Mądre gospodarowanie wodą w ogrodzie 

Woda jest nieodłącznym elementem ogrodu. Oczywiście przede wszystkim korzystają z niej rośliny w celu prawidłowego wzrostu. Często też stanowi ona element dekoracyjny w postaci oczek wodnych. Źródłem wody w ogrodzie może być kran z wodą miejską lub głębinową oraz opady atmosferyczne. Ze względów ekonomicznych oczywiście ostatnia opcja jest najbardziej korzystna. Niestety z roku na rok obserwujemy okresy suszy bez ani jednej kropli deszczu. Wówczas pozostajemy uzależnieni od coraz droższej miejskiej wody, z którą też już czasem bywają problemy. A gdyby można było lepiej przygotować się na te niekorzystne suche okresy? Tego właśnie można dowiedzieć się z poniższego artykułu.

Pochłaniacze wody!

W naszych ogrodach mamy całą paletę roślin. Jedne są rodzimymi gatunkami inne zadomowiły się u nas często z powodu ich dekoracyjnych walorów. Różnią się pomiędzy sobą nie tylko wyglądem, ale również wymaganiami, co do ilości wody jakiej potrzebują do prawidłowego funkcjonowania. Niestety wśród nich znajdują się tzw. „studnie bez dna”. W tej grupie przoduje nie konkretny gatunek rośliny a pewna formacja roślinna składająca się różnych gatunków traw. Oczywiście mowa tu o trawniku, który żeby wyglądać jak soczysty, zielony dywan wymaga częstego i obfitego podlewania – szczególnie w okresie bez deszczu. Dlatego też dobrym kierunkiem jest ograniczenie tych roślin, które mają największe zapotrzebowanie wodne.

Szczególnie w obecnej sytuacji, kiedy mamy problemy z coraz większymi upałami. Warto zatem zastanowić się nad rezygnacją z wyglądającego jak pole golfowe, wypielęgnowanego pod linijkę trawnika. Innym korzystnym rozwiązaniem jest ograniczenie jego powierzchni na rzecz innych mniej wymagających roślin. W podjęciu świadomej decyzji z całą pewnością pomoże poznanie wad jakie ma posiadanie klasycznego trawnika:

  • Duży nakład pracy i kosztów, aby trawnik był idealny. Trzeba go regularnie kosić, nawozić, nawadniać, zwalczać chwasty i choroby. Zapłacić trzeba za: wodę, nawozy, środki ochrony roślin, dosiewki, energię lub paliwo do kosiarki i pracę ludzi. Przykład z życia: Zastąpienie trawy na obszarze 16 ha rodzimą roślinnością preriową w miejskim parku w mieście Carmel (USA), dało oszczędność 54 000 USD rocznie. Koszty utrzymania terenu zredukowano z 56 000 do 2 000 USD.
  • Trawnik to monokultura, nie ma z niego pożytku dla pożytecznych zwierząt, np. zapylaczy. Nie dostarcza im pokarmu i odpowiedniego schronienia.
  • Im piękniejszy trawnik, tym bardziej widać na nim zniszczenia spowodowane przez krety (przypominamy, że są pod ochroną!), pędraki, mrówki i psy. Do tego dochodzą jeszcze chwasty i choroby grzybowe.
  • Częste koszenie to również nadmiar skoszonej trawy do zagospodarowania. Oczywiście można ją wykorzystać różnie w ogrodzie, ale są tacy, którzy pakują ją w worki i oddają na śmieci.

Jeżeli już wiadomo dlaczego nie warto mieć trawnika, można zadać pytanie…

Jeśli nie trawnik, to co?

Opcji jest wiele i nawet jeśli nie zrezygnuje się całkowicie z trawnika, można stworzyć takie powierzchnie, które będą bardziej różnorodne i pożyteczne. Mogą to być na przykład:

  1. WIELOLETNIA ŁĄKA LUB KWIETNA MURAWA – czyli mieszanka składająca się głównie z wieloletnich kwiatów,  z domieszką gatunków traw (do 30%) lub bez. Dobry pomysł to dołączenie również kwiatów jednorocznych i dwuletnich. Taką łąkę kosimy rzadko, 1-3 razy w roku. Przykładowe gatunki roślin wieloletnich z takiej mieszanki: brodawnik zwyczajny, bukwica zwyczajna, chaber driakiewnik, chaber łąkowy, cykoria podróżnik.
  2. MIESZANKA KWIATÓW JEDNOROCZNYCH – zwykle są to rośliny, które są chwastami w uprawach zbóż. Podczas kwitnienia dają  piękny efekt, ale nie znoszą koszenia. Mieszankę wysiewa się co roku lub polega się na samosiewach. Wtedy pozwala się roślinom wydać nasiona, jesienią usuwa się wszystko i przegrabia teren żeby wzruszyć i wyrównać ziemię. Przykładowe gatunki roślin do takiej mieszanki: chaber bławatek, kąkol polny, mak polny, rumianek pospolity i wyka ptasia.
  3. ROŚLINY ZADARNIAJĄCE – to niskie, zimozielone rośliny wieloletnie (byliny, krzewy, krzewinki) tworzące zwarte runo. W tej grupie znajdziemy zarówno rośliny skalne, wytrzymujące duże nasłonecznienie, jak i cienioznośne gatunki mogące zarastać przestrzenie pod drzewami. Przykładowe gatunki roślin – na słońce: czyściec wełnisty, macierzanki, płożące odmiany jałowców, rozchodniki, skalnice. Przykładowe gatunki roślin – do cienia: barwinek pospolity, bluszcz pospolity, kopytnik pospolity, runianka japońska, tojeść rozesłana.

Minusem powyższych rozwiązań dla niektórych osób będzie fakt, że po takich roślinach nie można chodzić jak po klasycznym trawniku. W tym wypadku można zastosować któreś z poniższych proekologicznych rozwiązań:

  1. TRAWNIK MNIEJSZY – warto dostosować powierzchnię klasycznego trawnika do własnych realnych potrzeb. Po zastanowieniu może się okazać, że nie potrzebujemy aż tak dużego trawnika jaki obecnie posiadamy.
  2. TRAWNIK ZAOPIEKOWANY – dobra pielęgnacja to podstawa. Wertykulacja zagęszcza trawnik, robi mniej miejsca dla chwastów i poprawia przepływ wody do korzeni. Prawidłowe ustawienie zraszaczy i podlewanie zgodnie z pogodą i potrzebami to bardzo ważne aspekty, które często są pomijane.
  3. TRAWNIK WOLNOROSNĄCY – na rynku dostępne są mieszanki traw, które charakteryzują się powolnym wzrostem i jednocześnie tworzą gęstą murawę.
  4. TRAWNIK SWOBODNY – czyli taki jak większość trawników w naszym kraju. Pełnych stokrotek, mniszków i innych roślin zielnych. Taki trawnik można wzbogacić jeszcze bardziej, sadząc w nim niskie rośliny cebulowe, np. krokusy, szafirki, cebulice. Trawnik swobodny to nasze autorskie określenie. Mamy nadzieję, że tego typu trawniki zdobędą uznanie wśród ogrodników, a samo określenie wejdzie na stałe do ogrodniczego słownictwa.
  5. KOSZENIE SEKTOROWE – czyli częściowe. Jeśli masz duży trawnik, możesz kosić regularnie tylko taką powierzchnię jak jest Ci potrzebna, a pozostałą powierzchnię kosić rzadziej, pielęgnując ją jak łąkę.

Po wybraniu odpowiednich roślin warto zastanowić się nad źródłem wody do ich podlewania. Oczywiście najłatwiej odkręcić kran. Jednak za tę wodę trzeba zapłacić z roku na rok coraz więcej. Dlatego warto pomyśleć o zbieraniu deszczówki, która pomoże obniżyć koszt podlewania.

Deszczówka na czarna godzinę  

Sposobów na zbieranie deszczówki jest kilka i nie wszystkie łączą się z inwestowaniem dużych  środków finansowych. Oczywiście możemy ją zbierać do różnych pojemników, rozstawionych w ogrodzie, ale wtedy ograniczeni jesteśmy ich pojemnością. Dlatego też warto skorzystać z powierzchni dachów domów i innych budynków, które wychwytują znaczne ilości wody deszczowej. W tym przypadku wystarczy zamontować w rynnie specjalną przejściówkę, która skieruje strumień wody w bok do dużego pojemnika typu beczka o pojemności np. 200 – 400l. Można również zbierać deszczówkę do pojemnika podziemnego o pojemności np. 2500l, dzięki czemu nie tracimy wolnej przestrzeni w ogrodzie. Możliwość  gromadzenia deszczówki daje także odprowadzenie jej do zbiornika wodnego (np. oczko wodne lub staw) – jeśli posiadamy go na swojej działce.

Jeżeli chodzi o zbieranie wody do pojemników, warto pamiętać, aby zbiornik był właściwie osłonięty przed wnikaniem dodatkowych zanieczyszczeń. Jego przykrycie ochroni nas również przed namnażaniem się komarów w stojącej wodzie. Jeśli nie posiadamy pokrywy, można zastosować pływające rośliny wodne, które dodatkowo zmniejszą parowanie wody.

Zapytaliśmy dwie ogrodnicze influencerki działające na Instagramie o to co dla nich oznacza racjonalne gospodarowanie wodą w ogrodzie:

Marlena (@grembosiowo): „Racjonalne gospodarowanie wodą w ogrodzie, to dla mnie przede wszystkim zbieranie deszczówki. Dobre jest również podlewanie roślin, które ewidentnie tego potrzebują. Ja stosuję wodne kroplówki, czyli rozstawiam butelki z dziurawym dnem.”

Marta (@secret_gardener_poland): „Odkąd przenieśliśmy się z miasta na wieś, zdecydowanie bardziej zwracamy uwagę na to by żyć ekologicznie. Temat oszczędzania wody jest dla nas bardzo ważny. W ogrodzie podlewamy tylko wtedy kiedy to jest absolutnie konieczne. Podlewamy wieczorem lub w nocy by rośliny w pełni wykorzystały wodę. Ogród jest skonstruowany w taki sposób, by woda deszczowa odzyskana z dużych połaci dachu zasilała najwyższe części ogrodu spływając następnie w stronę najniższych jego partii i w stronę stawu. Woda ze stawu też świetnie nadaje się do podlewania. Staramy się korzystać z tej opcji jak najczęściej się da. Podsypujemy także grządki dyniowe i niektóre krzewy i drzewa niewielką warstwą skoszonej trawy.”

Zatrzymaj wodę w glebie 

Kolejny etap mądrego gospodarowania wodą w ogrodzie to zadbanie o to, żeby woda po deszczu lub podlaniu roślin nie odparowywała zbyt szybko z gleby. Ściółkowanie, bo właśnie ta ogrodnicza praktyka do tego służy, polega na rozsypaniu na powierzchni ziemi różnych organicznych lub nieorganicznych materiałów, które stanowią barierę dla transpiracji wody. Zabieg ten jest bardzo prosty i przynosi liczne korzyści:

  • zmniejsza parowanie wody z gleby;
  • ochrania glebę przed nagrzewaniem i wysychaniem;
  • ogranicza zachwaszczenie;
  • ogranicza erozję gleby;
  • zwiększa ilość materii organicznej;
  • izoluje owoce od gleby (truskawki, dynie, ogórki itp.) zapobiegając ich gniciu.

Jeżeli chodzi o ściółki organiczne, do wyboru są:

  1. KORA: trzeba pamiętać, że kora sosnowa zakwasza podłoże, zaś bukowa ma odczyn zasadowy. Najlepiej używać kompostowaną korę i pamiętać o dodatkowym nawożeniu azotem.
  2. SKOSZONA TRAWA: nie stosować trawy skoszonej z bardzo zachwaszczonych trawników ponieważ można jeszcze bardziej zachwaścić sobie ogród.
  3. IGLIWIE, SZYSZKI i LIŚCIE: dwa pierwsze są dobre do ściółkowania roślin iglastych i wrzosowatych. Liście używa się rzadziej, ponieważ uważane są za nieestetyczne. Częściej robi się z nich ziemię liściową.
  4. SŁOMA: stosuje się ją głównie do ściółkowania upraw owoców i warzyw. Dzięki niej ogranicza się zachwaszczenie, izoluje ona owoce od wilgotnego podłoża i ogranicza rozwój chorób grzybowych.
  5. TROCINY i ZRĘBKI: rozkładając się zubażają glebę w azot, dlatego trzeba pamiętać o systematycznym nawożeniu. Występują w różnych wersjach kolorystycznych, jednak najbardziej naturalnie wyglądają te niebarwione.
  6. ŻYWE ŚCIÓŁKI: to niskie rośliny mało konkurencyjne dla roślin uprawnych. Powinny mieć niskie zapotrzebowanie na wodę i składniki pokarmowe i dobrze znosić zacienienie np. koniczyna biała, wyka ozima i życica trwała.

Wśród opcji nieorganicznych do wyboru są: agrowłóknina, folia, kamienie, tłuczeń, kruszona cegła i dachówki, kruszone lub otoczkowane szkło.

Woda z drugiego obiegu

Na koniec mamy mało oczywiste a bardzo proste rozwiązanie dla racjonalnego gospodarowania wodą. Bo czy każda woda użyta w domu musi trafić do kanalizacji? Otóż nie! Jest wiele momentów podczas gotowania czy mycia, kiedy raz użytą wodę można wykorzystać po raz drugi. Wodę taką nazywa się wodą szarą i można ją używać do podlewania roślin w ogrodzie i domu. Aby mogła spełnić taką funkcję, nie powinna zawierać np. soli lub fragmentów żywności oraz detergentów. Zatem z całą pewnością nadawać się będzie tu woda po myciu owoców i warzyw, po gotowaniu i studzeniu jajek oraz po hartowaniu ugotowanych warzyw.

Mamy nadzieję, że wszystkie powyższe wskazówki i wytyczne pozwolą większemu gronu posiadaczy ogrodów zmniejszyć zużycie wody i kosztów z nią związanych. Jednak przede wszystkim przygotuje ich ogrody do coraz częściej występujących okresów długotrwałej suszy.

Bądź na bieżąco z tym co dzieje się u nas i zapisz się na nasz Roślinny Newsletter – ZAPISUJĘ SIĘ!

Zostaw odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.